To miejsce na wszystkie moje muzyczne doznania, usłyszane, przesłuchane i odczute. To próba przekazania jak postrzegam muzykę i co we mnie ona wywołuje, jakie budzi skojarzenia. Recenzje płyt inaczej, by dać upust mojej szalonej psychice muzycznej
czwartek, 1 września 2011
Regina Spektor - Begin To Hope
Najpierw usłyszałem ją w którejśtam czołówce TVN-u z dość przyjemnym utworem "Two birds". Potem było długo, długo nic, potem temat w "Księciu Kaspianie" na który za pierwszym razem nie zwróciłem uwagi [przeciwnie znów do reszty świata], potem znów długo nic.... i nagle mój kumpel wyskakuje z jej muzyką. Słucham słucham, ale jakoś ta muzyka mnie omijała. Kumpel podzielił się tym co miał i w chwili spokoju zacząłem zapoznawać się z Reginą.
Pierwsze na co zwróciłem uwagę to głos. Zwykle nie jest to coś, co rejestruję na samym początku, a tu właśnie było inaczej. Głos Reginy brzmi świetliście, nawet wtedy gdy śpiewa nisko. Barwa nie nabiera ciemniejszych odcieni w dolnym rejestrze i brzmi tak, że trudno to ominąć, brzmi przyciągająco i pociągająco, jednak tak naprawdę Regina brzmi lepiej w górach.
Co do samych kompozycji. Próżno szukać skomplikowanych harmonii, mnogości instrumentów, finzeyjnych ozdobników czy rozbudowanej formy. Całe piękno mieści się właśnie w prostocie aranżacyjnej. Zwykle słychać fortepian, perkusję i głos. Czasem dochodzi jeszcze gitara i... to wszystko. Kompozycje są jednak zaaranżowane w taki sposób, że te kilka instrumentów tworzy niepowtarzalny klimat. Całość spojona jest głosem artystki, który sam zastępuje efekty dźwiękowe i syntetyczne brzmienia.
Ta płyta jest bardzo lekka i powiedziałbym sympatyzująca z inteligentnym popem, indie-rockiem. Jednakże nie jest to ani jedno, ani drugie. Regina ma swój własny styl, który wzbudza we mnie same pozytywne emocje. Bardzo dobrą bazę do utworów stanowią inteligentne teksty, które nawet jeśli lekkie i powiedziałbym "z przymrużeniem oka" nawiązują do poważnych rzeczy. Zabawa słowem i znaczeniem jest ciągleobecna, również przez co płyta nabiera niepowtarzalnego charakteru.
Najbardziej pociągnęły mnie kilka utworów, o których kilka słów.
"Fidelity" z pianinem wyjętym z r'n'b i sympatyzującą z nim perkusją oraz dźwięko-słowo-zabawą Reginy w refrenie to utwór openingowy. bardzo ładnie wprowadzający nas w klimat, nie za ciężki ale też nie jakieś "finfi rinfi". "Samson" igra z tematem biblijnym ubierając go w intymną sytuację i proste słowa. Spokojna ballada z kojącą harmonią. "Apres-moi" to przeplatanka intensywnych forte i piano na fortepianie, wieloznacznego tekstu, gry słów oraz trzech języków, całość doprawiona efektami głosowymi. Gitarowo-perkusyjny młodzieńczo-buńczuczny temat "That time" urzeka innością na tej płycie. Najbardziej przypadł mi jednak do gustu utwór "Better" z atmosferą słońca, optymizmu, lekkości, niezależności, radości życia, pozytywnego nastawienia do drugiego człowieka.... Wolę wersję z teledysku [radio re-cut] lecz w każdej wersji połączenie instrumentów jest znakomite, a Regina brzmi jasno, radośnie, raz dziecięco, raz dojrzale, trochę niepoważnie ale z sygnałem, że to o czym śpiewa ma jednak większą wagę niż widać na pierwszy rzut oka...ucha. Całość dopełniona teledyskiem [dwoma teledyskami] z dwunastoma reginkami...Dla mnie bomba. :)
Płytę polecam każdemu na poprawę nastroju, na oddech, na uśmiech [nawet jeśli nie znacie angielskiego/francuskiego/rosyjskiego], na słoneczny odpoczynek i deszczową drogę do pracy/na uczelnię. Na każdy raz gdy nam smutno, lub gdy nie mamy gdzie umieścić radości :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
